Czas czytania: 8 minut

Przeczytaj i posłuchaj szóstego rozdziału „Czarnoksiężnika z Krainy OZ”

Ciao amici ed amiche di Eugenio
Dziś wieczorem czytam szósty rozdział historii „Czarnoksiężnik z krainy Oz“; tytuł rozdziału to „Powrót z Czarnoksiężnika z Krainy Oz„.

Il ritorno dal Mago di Oz
Czarnoksiężnik z krainy OZ - 6 3


Nie będę was dłużej zatrzymywał słowami, bo historia jest długa, a wy, dzieci, musicie wcześnie iść spać!

Poczytajmy razem

Nie było dróg do Szmaragdowego Miasta, wiedzieli tylko, że muszą iść na wschód, ale nadszedł wieczór i nadal nie było cienia miasta. Kiedy zostały zaatakowane przez skrzydlate małpy, latały bardzo szybko nad polami, teraz pieszo było znacznie trudniej.

Następnego dnia grupa naradzała się, co robić.
- Myślę, że jesteśmy zgubieni - powiedział Strach na Wróble.
„Więc nigdy nie dotrzemy do Szmaragdowego Miasta, a ja nigdy nie będę miał serca” — powiedział Blaszany Drwal.
„A ja moja odwaga” — dodał Lew.
– A gdybyśmy nazwali Myszy Polne? Dorota zaproponowała.

Tak też zrobili i wkrótce dołączyła do nich Królowa Myszy Polnych – Co mogę dla was zrobić, przyjaciele? - kościoły.
– Czy możesz nam wskazać kierunek do Szmaragdowego Miasta? Dorota powiedziała.
- Niektórzy! Ale to bardzo daleko stąd, jechałeś w złym kierunku… – Królowa zauważyła wtedy złotą czapeczkę noszoną przez dziewczynkę – ale dlaczego nie wezwiesz Skrzydlatych Małp?

- Jak się masz? — zapytała Dorota.
– Po prostu użyj zaklęcia Złotej Czapki, magiczna formuła jest zapisana w środku.
Nie wiedziałam, że to magia! wykrzyknął.

Dorota zdjęła słuchawki i przeczytała na głos zaklęcie. W ciągu kilku minut grupa Skrzydlatych Małp znalazła się przed nimi.
– Co rozkazuje moja pani? – zapytał Skrzydlaty Król Małp z ukłonem.

„Chcemy wrócić do Szmaragdowego Miasta”, powiedziała Dorota, „i zgubiliśmy drogę!”
„Zabierzemy was” i zwracając się do Skrzydlatych Małp, Król rozkazał im zabrać je i przywieźć do Szmaragdowego Miasta. Wzięli go więc na plecy i zaczęli latać przez jałowe i opustoszałe pola zachodnich ziem.

Wkrótce dotarli do Szmaragdowego Miasta, gdzie Skrzydlate Małpy delikatnie ich posadziły.
„Pamiętaj, że zostały ci tylko dwa rozkazy, by wydać nam Skrzydlate Małpy” — powiedział król do Doroty, zanim odleciał z całą swoją bandą.

Strażnik bramy, zdumiony widząc ich wszystkich całych i zdrowych, wpuścił ich do miasta.
- Zabiliśmy Złą Czarownicę z Zachodu, teraz Czarnoksiężnik z Krainy Oz musi nas przyjąć i spełnić nasze prośby - powiedziała Dorota do strażnika, który natychmiast pobiegł do Oz, aby go ostrzec.

Wszyscy spodziewali się, że magik przyjmie go natychmiast, a nawet triumfalnie, ale tak się nie stało. Rzeczywiście, zaprowadzono ich z powrotem do swoich pokoi i kazano czekać i czekać i czekać. Dni mijały, ale nic się nie działo.

W końcu zniecierpliwiona Dorothy i pozostali kazali Ozowi dostarczyć masaż, w którym powiedzieli, że jeśli nie otrzyma ich natychmiast, wezwą Skrzydlate Małpy, aby im pomogły.

Oz, otrzymawszy tę wiadomość, wezwał ich przed siebie na następny poranek.

Kiedy w końcu zostali wprowadzeni do wielkiej sali Oz, każdy z nich spodziewał się zobaczyć czarodzieja w przebraniu, w jakim widzieli go przed wyruszeniem w drogę. Zamiast tego, ku wielkiemu zaskoczeniu wszystkich, w sali nad tronem nie było nikogo.

Nagle usłyszeli głos dochodzący z niewyraźnego punktu wielkiej sali.
- Jestem Oz, wielki i straszny, dlaczego mnie szukasz?
„Wyeliminowaliśmy Złą Czarownicę z Zachodu i przyszliśmy prosić was o dotrzymanie obietnic” – powiedziała Dorothy.

– Jakie obietnice? — odpowiedział Oz.
Obiecałeś zabrać mnie do domu w Kansas! – powiedziała stanowczo dziewczynka.
– I obiecałeś mi mózg! dodał Strach na Wróble.
– I obiecałeś mi serce! - kontynuował Blaszany Drwal.
– I obiecałeś dodać mi odwagi! ryknął Tchórzliwy Lew.

W sali zapadła cisza.
- Przyjdź jutro, muszę pomyśleć - powiedział Oz.
- NIE! Nie będziemy czekać ani minuty dłużej! krzyknęła Dorota.
W tym momencie Lew zaryczał tak głośno, że przestraszony piesek Toto podskoczył i schował się za parawanem, który był tuż obok.

Parawan opadł, a za nim schował się mały, łysy i pomarszczony staruszek.
- Kim jesteś?! - powiedział Mleczny Drwal, który natychmiast do niego podbiegł z toporem gotowym do uderzenia.
– Jestem Oz, wielki i straszny… ale proszę, nie rób mi krzywdy… Zrobię, co zechcesz…
Wszyscy spojrzeli na niego zdumieni i zdziwieni – teraz opowiedz nam wszystko – powiedzieli.

Oz pochylił głowę i zaczął opowiadać.
– Nie jestem magikiem, jestem iluzjonistą i pracowałem w cyrku. Pewnego dnia podczas jednego z moich pokazów balonów pękła lina, która przywiązała go do ziemi, a ja poleciałem i odleciałem, aż wylądowałem tutaj, w krainie Oz. Miejscowi, widząc mnie nadlatującego z nieba, od razu uwierzyli, że jestem potężnym czarodziejem i dlatego ogłosili mnie królem, abym mógł ich bronić przed Złymi Czarownicami.

- Więc jesteś oszustem! Dorota powiedziała.
- Tak, jestem oszustem... - odpowiedział Oz ze spuszczoną głową, a rozczarowanie wymalowało się na ich twarzach - ale nie bój się, gram rolę czarodzieja od tylu lat, że może jeszcze mogę pomóc Ty.

Nadzieja odżyła w oczach Doroty i pozostałych.
„Jeśli zachowasz moją tożsamość w tajemnicy, przyjdź tu jutro rano, a spełnię twoje życzenia.

Tak więc następnego ranka wszyscy pojawili się ponownie w wielkiej sali przed zamyślonym i milczącym Czarnoksiężnikiem z Krainy Oz.
„Jestem tu dla mojego mózgu”, powiedział Strach na Wróble.
- Będę musiał ściąć ci głowę, żeby dać ci rozum - powiedział teatralnie Oz.

Zdjął więc głowę, wyjął małą słomkę i wyjął z małego pudełka trochę otrębów i garść gwoździ, którymi je napełnił. Odłożył słomkę i ostrożnie przymocował głowę do ciała Stracha na Wróble.

– Od teraz będziesz wielkim człowiekiem, bo dałem ci mózg pełen przenikliwości! - wykrzyknął Oz. Strach na Wróble, zachwycony i dumny ze swojego nowego mózgu, serdecznie podziękował Czarodziejowi.

- Teraz moja kolej! Przyszedłem po serce! powiedział Blaszany Drwal.
- Usiądź, będę musiał zrobić ci dziurę w klatce piersiowej, żeby włożyć w nią serce – odpowiedział Oz, wskazując krzesło, na którym miał usiąść.

Oz wziął nożyce i wybił dziurę w blaszanej skrzyni Leśniczego, potem pogrzebał w torbie i wyjął wypchane serce, które ostrożnie włożył do środka, po czym zamknął wszystko najlepiej, jak potrafił.

- Zrobione! Teraz masz serce, z którego każdy mężczyzna byłby dumny. - powiedział Oz, podczas gdy Leśniczy nie przestawał mu dziękować.

Przyszła kolej na Tchórzliwego Lwa – jestem tu po odwagę! - Powiedziała.
- Zaraz pójdę po to, poczekaj chwilę - odpowiedział Oz, który otworzył szafę i wyjął małą buteleczkę, którą podał Lwowi - wypij ją - powiedział, a Lew wypił całą zawartość.

- Jesteś teraz pełen odwagi - dodał Oz, a Lew ryknął głośno, czując, jak wzbiera w nim nowa odwaga.

W końcu przyszła kolej na Dorothy – teraz musisz mnie zabrać z powrotem do Kansas – powiedziała do Oza.
Il Mago di Oz sorrise, le prese la mano e la accompagnò alla finestra, dicendole di guardare fuori. Sul piazzale di fronte al palazzo stava gonfiata una enorme mongolfiera.

– To balon, który przywiózł mnie tutaj, do krainy Oz, teraz mam dość udawania wielkiego czarodzieja i chcę wrócić do domu, tak jak ty, więc dzisiaj wyjeżdżamy!

Dorota skakała ze szczęścia razem z Toto. Oz odprowadził ją do balonu i rozpoczął przygotowania do odlotu od odwiązania dużych lin, które utrzymywały balon zakotwiczony w ziemi, a następnie wspiął się do kosza, witając swoich poddanych.

- Znajdę wielkiego czarodzieja, który mieszka w chmurach - powiedział im - dopóki nie wrócę, mądry Strach na Wróble będzie wami rządził! – przy aplauzie ludu Strach na Wróble wypiął pierś z dumy z otrzymanego zadania.

Tymczasem balon zaczął odrywać się od ziemi. Okrzyki radości ludzi były tak głośne, że Toto ze strachu uciekł z ramion Dorothy i ukrył się. Mała dziewczynka, która właśnie wdrapywała się do kosza balonu, natychmiast pobiegła szukać pieska.

– Balon zaraz odleci od Dorotki! - krzyknął na nią Oz. W tym momencie podmuch wiatru zaczął pchać balon, który w końcu oderwał się od ziemi i zaczął powoli wznosić się ku chmurom.

Dorota ponownie złapała Toto i spojrzała w stronę balonu – wracaj! ja też chcę przyjechać! - wrzasnęła dziewczynka.

– Nie mogę kochanie… Żegnaj! Oz odkrzyknął, kuląc się w błękitne niebo.

To był ostatni raz, kiedy widzieli Czarnoksiężnika z Krainy Oz.

Posłuchajmy razem

mamma legge la fiaba
Opowieści na dobranoc
Czarnoksiężnik z krainy OZ – 6
Loading
/

Ciao a tutti e tutte dal vostro Remigio Ruberto e dal vostro angioletto Eugenio.


Przekaż swoje 5x1000 na rzecz naszego stowarzyszenia
Ciebie to nic nie kosztuje, dla nas to wiele warte!
Pomóż nam pomóc małym chorym na raka
ty piszesz:93118920615

Ostatnie artykuły

rana, animale, frog
19 kwietnia 2024 r
La rana dalla bocca larga
gioia nel cuore
19 kwietnia 2024 r
Scegliere la gioia
Remigio e Giuseppina mano nella mano
19 kwietnia 2024 r
Pozostaję!
miracolo eucaristico, eucaristia
19 kwietnia 2024 r
Słowo z 19 kwietnia 2024 r
Eucaristia
18 kwietnia 2024 r
Modlitwa z 18 kwietnia 2024 r

Nadchodzące wydarzenia

×